środa, 22 maja 2013

Mam teatr i daję go aktorom


Rozmowa z Czesławem Langiem o Tour de Pologne, polskim kolarstwie i aferze dopingowej z Lancem Armstrongiem w tle

Jak idą przygotowania do tegorocznego Tour de Pologne?
Tour de Pologne to potężne przedsięwzięcie logistyczne. Będzie to jubileuszowy, bo 70 już wyścig. Po raz pierwszy dwa etapy będą rozgrywane we Włoszech, w kurorcie Trentino. Włoska część touru zakończy się na Passo Pordoi – sercu Dolomitów, wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Warte podkreślenia jest to, że nasz narodowy wyścig będzie rozgrywany na najpiękniejszych trasach kolarskich świata. 

Istnieje szansa, że tak jak kiedyś Tour zawita do Torunia i okolic?
Jestem po rozmowach z panem prezydentem Zaleskim i muszę przyznać, że jest szansa, aby wyścig zawitał do Torunia. Bardzo możliwe, że stanie się to już w 2014 roku.

Wyścig to ogromna reklama dla kraju i każdego z miast, w których gości.
Tak, Tour de Pologne, czyli wyścig dookoła Polski pokazuje najpiękniejsze zakątki kraju, wszystkie miejsca godne zobaczenia, które mogą odwiedzić turyści z całego świata. Staramy się, żeby cała otoczka wyścigu wypadała bardzo okazale.

Tour jest bardzo popularny w Europie.
Zdecydowanie. Tour de Pologne to już produkt, który posiada bardzo dobrą markę w europejskim kolarstwie. Z każdym rokiem kibiców na trasach przybywa a zainteresowanie fanów z całej Europy jest ogromne. Cieszę się, że mamy wyścig na światowym poziomie. Jest to wynagrodzenie za ogromną pracę, jaką wykonujemy.

Wytypuje Pan faworytów wyścigu?
Takich zawodników będzie wielu. Lista startowa jest obsadzona bardzo mocno, zawodnicy, którzy jadą w naszych zawodach uczestniczą również w Giro d’Italia i Vuelta Espana. Już samo to, świadczy o tym, że stawka, jaka wystartuje w jubileuszowym wyścigu będzie bardzo mocna i wyrównana. Moim zdaniem ciężko jest wytypować kolarzy, którzy będą w czołowej dziesiątce wyścigu.

Czesław Lang/ fot. wikipedia.pl

Czy nasi kolarze dostosują się do poziomu Touru?
Zawszę powtarzam, że ja mam teatr i daję go aktorom. Mam nadzieję, że nasi kolarze wykorzystają scenę jak najlepiej. Cieszy mnie to, że w naszym kolarstwie coś się ruszyło. Mamy młodych, zdolnych zawodników takich jak Michał Gołaś czy Michał Kwiatkowski, który rok temu zajął w TdP fantastyczne, drugie miejsce. Wierzę w to, że polscy zawodnicy ciężką pracą i talentem, który niewątpliwie posiadają osiągną sukces i dołączą do światowej czołówki. Chciałbym jednak, żeby zdobywali trofea bez pomocy lekarzy i dopingu. 

Wielu ludzi twierdzi, że afera dopingowa to koniec kolarstwa.
Ja twierdzę przeciwnie, moim zdaniem przyszedł czas na oczyszczenie środowiska i będzie to początek nowego, czystego kolarstwa. Jest to czas na rachunek sumienia i wyeliminowanie tych ludzi, którzy zatruwali ten piękny sport. Sądzę, że w tym nowym i wolnym od dopingu kolarstwie będzie również miejsce dla naszych reprezentantów.

Oczyszczenie to dyskwalifikacja wszystkich starszych zawodników? Lance Armstrong twierdzi, że w czasach jego dominacji wszyscy kolarze „brali”. 
Armstrong próbuje się usprawiedliwić. Jego linia obrony to twierdzenie, że brał, dlatego bo brał każdy. Jest to moim zdaniem nieprawda i ja w to nie wierzę. Trzeba zaznaczyć, że nie każdy zawodnik miał dostęp do dopingu. Środki, jakie używali niektórzy zawodnicy były bardzo drogie i ciężko dostępne. Sprawa Armstronga pokazuje raczej jak źle działają instytucje, które szukają dopingu.

Uważa Pan, że pieniądze na walkę z dopingiem zostały zmarnowane?
Zdecydowanie tak. Przykład Lance Armstronga pokazuje to idealnie. Amerykanin nigdy nie został złapany na dopingu. Gdybyśmy nie poznali zeznań świadków a sam Armstrong by się nie przyznał, wszystkie oskarżenia traktowano by tylko jak domysły. Jeżeli na sprawdzanie próbek przeznaczane są ogromne pieniądze to albo ktoś źle te próbki sprawdza albo po prostu ich nie kontroluje. Gdyby organizacje walczące z dopingiem wykryły niedozwolone środki w próbkach Armstronga, to całego zamieszania by nie było, bo zostałby on zdyskwalifikowany już po pierwszym Tour de France. Armstrong bronił się, że jego próbki były czyste. Jeżeli były czyste to można twierdzić, że nie brał on dopingu – podobnie jest z jazdą samochodem pod wpływem alkoholu. 

Niby się bada, ale się nie znajduje.
Dokładnie. Wszystko to jest dowodem na ogromną obłudę w światowych organizacjach. Aktualnie polega to na tym, że każdy tylko się domyśla, na podstawie plotek albo zeznań świadków. Ostatecznym potwierdzeniem dopingu jest przyznanie się podejrzanego do winy. Nie powinno tak być.
Istnieje dobre rozwiązanie na walkę z dopingiem?
Są dwie drogi – albo zaczniemy poważnie podchodzić do walki z niedozwolonymi środkami albo pozwólmy na całkowitą wolność. Cała sprawa nie dotyczy tylko kolarstwa, doping od lat dotyka cały światowy sport. Walka z dopingiem polega na tym, żeby każdy zawodnik miał równe szanse. Możemy zacząć odpowiednio badać zawodników i próbki tak, żeby nikt nie miał szans na stosowanie dopingu, albo powinno się pozwolić na doping każdemu, w myśl zasady – jeżeli wolno tobie to wolno i mi.

Wróćmy jeszcze do polskich kolarzy. Świetną dyspozycją w tegorocznym Giro’d’Italia popisuje się Przemysław Niemiec. Polak walczy o zwycięstwo w wielkim tourze.  Czy to oznacza, że wychodzimy z tego „kolarskiego marazmu”?
Jestem bardzo szczęśliwy, że doczekaliśmy się takich sukcesów w kolarstwie. Tak jak mówiłem, mamy wyścig, który jest zaliczany do kolarskiej ligi mistrzów. Fantastycznie, że nasi kolarze również zaczynają odgrywać bardzo ważną rolę w tej kolarskiej lidze mistrzów, to bardzo ważne. To są młodzi ludzie, którzy zaczynają walczyć. Kto wie, może to pokłosie tej walki z dopingiem? Polacy wykorzystują to wszystko w bardzo dobry sposób, starają się gonić za światową czołówką. Nie jesteśmy gorsi od innych nacji. Moim zdaniem rok 2013 to rok przełomowy, zarówno dla światowego jak i polskiego kolarstwa. Jeżeli chodzi o samego Przemka, to jest to już – mimo młodego wieku – bardzo doświadczony zawodnik, który od paru lat ściga się we Włoszech. Może nie startował w wielkich tourach, ale był kapitanem w tych mniejszych wyścigach i zbierał tam doświadczenie. Pokazuje, że umie wygrywać, ma mentalność zwycięzcy. To co się teraz dzieje, to pokłosie tego co zrobił. 

Czy Polak ma szanse na wygranie Giro?
Jest dwóch zawodników z grupy Lampre i Przemek. Do tego spora czołówka. Z pewnością będą próbowali odskakiwać, uciekać. Moim zdaniem między nimi rozstrzygnie się walka o wygraną. W tym wszystkim dużo może ugrać Rafał Majka, który również świetnie prezentuje się w tegorocznym tourze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz