środa, 27 marca 2013

Spalony to może być kotlet!


Skoczkowie zakończyli sezon, piłkarze polegli z Ukrainą (o „wygranej” z San Marino nie wspomnę, bo nie ma o czym), a Robert Kubica rozbił kolejny samochód. Dzieje się! Już niedługo kolejna część telenoweli pt. Liga Mistrzów i miliony mężczyzn zasiądą przed telewizorami, aby obejrzeć Borussię Dortmund i naszą „polską trójcę”, Real Madryt czy pojedynek Zlatana Ibrahimovicia z FC Barceloną. No właśnie, czy tylko płeć męska włączy odpowiedni kanał i klnąc na sędziego przed telewizorem będzie kibicować ulubionej drużynie? Choć wielu uważa, że sport jest dziedziną życia zarezerwowaną wyłącznie dla mężczyzn, to niektóre kobiety sprawnie zadają temu kłam. Jak z punktu widzenia kobiety wygląda sport wyjaśniła mi Monika Olender, studentka dziennikarstwa. 

Jesteś feministką?
Sądzę, że każda kobieta w mniejszym albo większym stopniu jest feministką. Ale na pewno nie jestem bezlitosną kobietą bez serca. 

Pytam, bo jedna z czołowych polskich feministek powiedziała, że Euro 2012 było archetypem zapłodnienia, a piłka nożna to samcza rozrywka dla pijących piwo facetów. Zgodzisz się z tym?
Uważam, że sport nie jest tylko dla samców, którzy siedzą na kanapie i piją piwo. I na litość boską, ja nie widzę związku między sportem a piwem. Oczywiście – w naszej świadomości istnieje stereotyp faceta z wielkim brzuchem, oglądającego mecze z kumplami. To, że sport kojarzy nam się tylko z mężczyznami wynika również z pewnych uwarunkowań kulturowych. Zupełnie się jednak z tym nie zgadzam. Sama bardzo lubię oglądać wydarzenia sportowe. Kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, to zawsze z tatą oglądałam skoki narciarskie. W czasie trwania wspomnianych Mistrzostw Europy z wielkim zapałem kibicowałam polskiej reprezentacji. Przy okazji każdego ważniejszego meczu, wychodziłam ze swoim chłopakiem i jego kolegami do baru. Nie piłam wprawdzie piwa (śmiech), ale świetnie się bawiłam oglądając spotkania Euro. Od meczu Polska-Rosja jestem nawet wielką fanką Jakuba Błaszczykowskiego. 

Jednak nie tylko radykalne feministki uważają, że kobieta oglądająca mecz to coś nienormalnego. Takie zdanie podziela wielu mężczyzn. 
Nie wiem, z czego to wynika.  Każdy mężczyzna chciałby mieć przy sobie kobietę, która dzieliłaby z nim jego pasję i oglądała wydarzenia sportowe. Z drugiej strony rola kobiety polega również na doniesieniu piwa i paluszków dla swojego faceta, kiedy ten wraz z kolegami kibicuje ulubionej drużynie. Każda kobieta powinna zrozumieć to, że mężczyzna lubi obejrzeć mecz, nawet z kolegami w barze. Oczywiście, wszystko z pewnym umiarem. 

 Każdy mężczyzna chciałby mieć przy sobie kobietę, która dzieliłaby z nim jego pasję i oglądała wydarzenia sportowe - mówi Monika Olender, studentka dziennikarstwa. / fot. archiwum prywatne
Tak jak kobiety lubią chodzić na zakupy?
Dokładnie. Kobiety uwielbiają chodzić po galeriach i poświęcają na to całe dnie. Prawem kobiety jest wypad na zakupy, a prawem mężczyzny oglądanie Mistrzostw Europy w piłce nożnej czy Igrzysk Olimpijskich. 

Skąd takie podejście?
Zdrowe podejście córeczki mojego tatusia, a jednocześnie największego kibica, jakiego znam. 

Zostawmy sprawę oglądania wydarzeń sportowych i przejdźmy do aktywnej formy uprawiania sportu. Jak odbierasz kobiecy sport? Co sądzisz o kobietach, które osiągają w tej dziedzinie sukces?
Pod tym względem jestem zdecydowaną feministką. Sport to dziedzina, która powinna być dostępna zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Niektórzy mężczyźni zawodowo gotują, a niektóre kobiety zawodowo uprawiają sport. Mężczyźni nie mają monopolu na sport, a kobiety na gotowanie. Znam nawet wielu facetów, którzy lepiej gotują od kobiet. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego i nadzwyczajnego. 

Nie sądzisz jednak, że kobiety biegające za piłką albo grające w rugby to trochę uwłaczanie kobiecości?
Sama lubiłam kopać piłkę. Nie wychodziło mi to jednak za dobrze, więc stanęłam na bramce (śmiech). Nie, nie uważam żeby ta sprawa była uwłaczeniem kobiecości. Prawdziwa kobieta powinna wiedzieć, kiedy założyć szpilki, a kiedy trampki. Każdy mężczyzna, który uważa inaczej poddaje się stereotypom. 

Próbowałaś swoich sił w sporcie?
Pomijając moją wielką słabość do sportów zimowych, to kiedyś próbowałam swoich sił w koszykówce. Miałam też okres, w którym prawie codziennie grałam w tenisa ziemnego, ale nie uważam się za wielki sportowy talent. Zawsze wolałam przeczytać dobrą książkę lub pójść do kina. Gdybym miała jednak wybrać jedną dyscyplinę, w której umiem coś zrobić i nie zabiłabym się na parkiecie, to zdecydowanie byłaby to koszykówka. Odpada siatkówka, bo tam trzeba serwować…

Można powiedzieć, że znasz się na sporcie? 
Myślę, że nie. To, że oglądam mecze w telewizji lub na trybunach, nie oznacza przecież, że znam się na sporcie. Mam wiele koleżanek, które znają się na sporcie dużo lepiej niż ja. Nie będę ukrywała, że jako kobieta mam słabość do sportowców. Ale z określeniem, który z nich reprezentuje jaką drużynę, mogłabym mieć problem. Lubię również rywalizację. Myślę, że warto wiedzieć coś o wszystkim i na pewno wymaga tego również moja praca. 

Co to jest spalony?
Spalony to może być kotlet. Poprawnym określeniem jest pozycja spalona, nie wiedziałeś o tym? (śmiech)

Skąd u kobiet wynika słabość do sportowców?
Sport, który opiera się na rywalizacji powoduje, że każdy sportowiec poradzi sobie w ekstremalnej sytuacji, która go zaskoczy. Nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż nie uprawiał żadnego sportu, leżąc na kanapie i notorycznie pijąc piwo. Nie chodzi tu o względy zdrowotne i estetyczne, ale o psychikę. 

Uważasz, że sport rozwija zarówno ciało i umysł?
Przede wszystkim uczy życia. Kobieta przy swoim boku chce zaradnego i silnego mężczyzny, który potrafi poradzić sobie w różnych sytuacjach życiowych. Sport pozwala rozwinąć taką umiejętność. 

Co myślisz o odwrotnej sytuacji? Mężczyźni często biorą za żony sportsmenki, które nie są uważane za urodziwe kobiety.
Jest to tylko częściowa prawda. To, że sportsmenki są brzydkie, jest kolejnym stereotypem. Dla mnie symbolem kobiety uprawiającej sport jest Agata Mróz. Była piękną kobietą i świetną siatkarką. Umiała podjąć bardzo trudną decyzję, która kosztowała ją życie a mimo wszystko nie żałowała tego. Moim zdaniem tego właśnie uczy sport. Możliwe, że gdyby Agata Mróz nie uprawiała sportu, wybrałaby inną drogę. Sport uczy odwagi i dodaje sił, a to była bardzo odważna decyzja. 

A kobiety w sportach walki? Kobiety kojarzone są z delikatnością, ring z brutalnością…
Kobiety są delikatne i wrażliwe. Każda ma jednak coś z wojowniczki. W przypadku boksu, karate czy muai thai większą rolę odgrywa chyba właśnie charakter, a dopiero później kondycja fizyczna. Przyjęło się także przekonanie, że są to typowo męskie sporty. Wydaje mi się, że ten podział uwarunkowany jest kulturowo. Po pierwsze, kobiecie nie wypada okazywać agresji. Po drugie, kobieta jest bezbronna i ma bronić jej silny mężczyzna u boku. Takie stereotypy nadal funkcjonują w świadomości wielu osób. Myślę jednak, że sporty walki są zarezerwowane dla kobiet silnych, pragnących podkreślić swoją niezależność. 





Dariusz W. powraca!


W polskiej piłce nastały nowe czasy. Prezesem krajowej federacji został powszechnie lubiany Zbigniew Boniek, nasi piłkarze regularnie grają w klubach, a nawet (jak pokazuje znany przykład Borussi „Polonii” Dortmund) odgrywają tam kluczowe role. Kluby ekstraklasy grają na ładnych i nowoczesnych stadionach a wśród kibiców coraz mniej popularna jest nieoficjalny stadionowy hymn, intonowany na każdym ligowym i reprezentacyjnym spotkaniu - „Jebać jebać PZPN”.

Dariusz "W." Wdowczyk/ fot. wiadomosci.gazeta.pl

W tej nowej rzeczywistości nie ma już miejsca na korupcję, błędy sędziów i kontrowersje. Niestety, nie wszystko jest tak utopijne jak być powinno. Jednym wielkim błędem jest ostatnio osoba Roberta Małka. Ligowy rozjemca, który notabene jest policjantem, ostatnio nie popisał się w paru ligowych spotkaniach, a na dodatek w czasie meczu Pucharu Polski wzbudził kontrowersje swoim zachowaniem, uderzając i popychając (bądź dotykając, zależy od strony konfliktu) piłkarza. Małek nie będzie dobrze wspominał potyczki Śląska i Floty. 

W nową rzeczywistość nie wpisuje się również decyzja władz Pogoni Szczecin. Otóż nowym szkoleniowcem „portowców” został znany i (nie)lubiany Dariusz „W” Wdowczyk. Skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję trener miał nigdy nie wrócić na ligowe boiska. Jak się okazuje – rany szybko się zabliźniły i popularny Wdowiec wraca na ławkę. 

Od razu narzuca się, więc bardzo proste pytanie – czy Dariusz Wdowczyk powinien dostać kolejną szansę? Zwolennicy odpowiedzi twierdzącej przytoczą przykład Łukasza Piszczka. Gwiazdor wspomnianej Borussi w wieku 18 lat dołożył się do „kupienia” meczu. Teoretycznie Piszczu nie powinien nigdy wybiec już na boisko, ale czy można go obarczać za błędy młodości?
Z Wdowczykiem sytuacja jest jednak inna – nie był on młodym i niedoświadczonym szkoleniowcem, sterował drużyną (Piszczek nie wytrzymał presji szatni), a nawet był pomysłodawcą zakupienia paru spotkań. 

Czy Wdowczyk powinien dostać drugą szansę? To pytanie zostawiam bez odpowiedzi…

Początek..


O sporcie napisano już wszystko i jeszcze więcej. Po co więc ten blog? Czy jest sens pisania po raz setny, o tych samych wydarzeniach? O sukcesach i porażkach naszych sportowców? Czy jest sens poruszania kolejnych afer korupcyjnych i dopingowych? Przecież każdy wie, że Marit Bjoergen to "koksiara", Cristiano Ronaldo ma więcej żelu na głowie, niż strzelił bramek, a Tiger Woods swoim kijem... A z reszta, nie ważne - nie o tym tu mowa.



Sport to najpiękniejsza dziedzina życia. Jest pigułką, w której zawarte są wszystkie ludzkie emocje, zarówno te pozytywne jak i negatywne. Bez rywalizacji sportowej świat byłby tak pusty jak portfele studentów po Juwenaliach.

Sport jest ważny. Tak ważny jak polityka, religia, czy pieniądze. Wszystkie te dziedziny łączą się ze sobą, a o zależnościach pomiędzy nimi można pisać bez końca, bo czy można sobie wyobrazić sport bez pieniędzy, albo politykę bez sukcesów sportowych? Od czasów starożytnych władza starała się utożsamiać wielkie osiągnięcia swoich zawodników z osiągnięciami ich rządów.

Dlatego właśnie powstał ten blog - o sporcie trzeba pisać, w różnych kategoriach, pod różnym kątem i z każdej perspektywy.