środa, 3 kwietnia 2013

O sędziach słów kilka



Gdy nasza drużyna przegrywa mecz, najczęściej winny jest sędzia. Twierdzenie to jest bardzo popularne wśród kibiców drużyn na całym świecie i sprawdza się nadzwyczaj często. Zwykle arbiter obwiniany jest bezpodstawnie, ale ostatnie wydarzenia w Lidze Mistrzów pokazują, że nie wszyscy sędziowie nadają się na „piłkarskiego rozjemcę”.

Wczorajszy mecz PSG z Barceloną to komedia w wykonaniu sędziów. Nie mówię o wątpliwym rzucie karnym (mógł być, nie mógł być – tyle opinii ilu kibiców) ale o pozycji spalonej przy bramce dla PSG. Otóż genialny bądź co bądź Zlatan Ibrahimovic stał na metrowym ofsajdzie pakując piłkę do siatki. Co z tego, że obserwowało go dwóch sędziów? Nic!  Brak reakcji, gol zaliczony.

Zlatan Ibrahimovic strzelający bramkę ze spalonego/ fot. rtve.es


Sepp Blatter oraz Michel Platini non-stop wmawiają, że elektroniczne powtórki, zwiększenie liczby sędziów czy piłka z chipem poprawią jakość sędziowania i usprawnią przeprowadzanie spotkań. Niektóre spotkania pokazują, że to bzdura. Co z tego, że sędzia będzie mógł sprawdzić decyzję na powtórce, albo będzie miał dziesięciu pomocników, skoro nie potrafi „gwizdnąć” w elementarnych sprawach? 

Wczorajszy mecz to przykład, że nie brak techniki i liczba sędziów jest przyczyną błędnych decyzji boiskowych rozjemców. Kuleją szkolenia arbitrów i przepisy. Tu muszę się odnieść do meczu Realu Madryt i Manchesteru United. Niejasne przepisy i zła interpretacja arbitra spowodowały, że wielkie piłkarskie święto zamieniło się w wątpliwej klasy kabaret. Oczywiście, światowe władze stoją murem za swoimi arbitrami, broniąc ich w każdej sytuacji.

Pojawia się więc pytanie – czy człowiek, który zarabia pokaźne pieniądze (to nie jest polska liga, gdzie sędziowie po spotkaniach muszą biec do pracy na drugą zmianę) ma prawo do tak irracjonalnych błędów? Oczywiście, że ma – ale nie za często. Niektórych arbitrów będziemy kojarzyć z nagminnych pomyłek i to się raczej nie zmieni.  Można powiedzieć, że arbiter ma gorszy dzień. Ok, zgoda. Tylko wyobraźmy sobie, że w naszej pracy zawalamy bardzo ważne zadanie bo mamy „gorszy dzień”. Czy szef broni nas po takim uczynku? Raczej nie…

Światowe organizacje piłkarskie ciągle pokazują, że przypisywanie im mafijnego charakteru i zamkniętych grup wzajemnej adoracji nie do końca mija się z prawdą. Nagminne wspieranie złych arbitrów, podejrzane decyzje czy ogromne pieniądze nie sprzyjają rozwojowi tak pięknego sportu jak piłka nożna. Bo jak można ufać organizacji, która prawdopodobnie ustawia losowanie? Jak można ufać federacji, która prawdopodobnie oddała organizację Mundialu za wielkie pieniądze? 

Odpowiedź jest jednoznaczna - nie można. 

Źródła:

http://www.goal.com/en/news/1717/editorial/2013/04/10/3890356/now-i-understand-mourinho-ibrahimovics-enemy-set-to-referee,

http://www.marca.com/2013/03/26/en/football/barcelona/1364323315.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz